Oto Bob – The Big Issue Cat

Ci, którzy śledzą moje filmy na YouTube dostaną tu pewien spoiler, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać od napisania tej recenzji już teraz. I choć przez najbliższy tydzień będę trajkotać wam o tym, że jeszcze tę książkę czytam, że jeszcze nic wam o niej nie powiem i że powinniście wyczekiwać tej recenzji siedząc jak na rozżarzonych węgielkach, narażając się na gromy z nieba i hejterskie komentarze płodzę recenzję książki, która była przezabawna i arcyciepła. Mowa tutaj o „Kot Bob i ja”.

Książkę dostałam w prezencie gwiazdkowym i uporałam się z nią w dwa wieczory. Nie była długa, napisana raczej prostym, ulicznym (ale cenzuralnym, żeby nie było) językiem, dużą czcionką, bardzo łatwo się czytała. Jeśli dodać do tego porywający, koci temat, nie mogło być inaczej i książka musiała mi się spodobać, nawet jeśli zawierałaby same bzdury i nic więcej (a wcale tak nie było!).

kot-bob-i-ja-okl-eNa samym początku poznajemy Jamesa Bowena – żyjącego w skromnym, socjalnym mieszkaniu w trzeciej strefie Londynu (swoją drogą, pamiętacie gdzie JA mieszkałam podczas swojego pobytu? Tak, w całkiem bliskiej okolicy). Mężczyzna jest właśnie na odwyku, zażywa Metadon i zarabia grając i śpiewając w centrum miasta. Jak sam mówi, ludzie jego pokroju są dla innych niewidzialni, lecz coś już za chwilę ma sprawić, że peleryna niewidka zniknie i ludzie będą zatrzymywać się na jego widok.

Tym czymś, a wlaściwie kimś, jest rudy kocur Bob. Trafia pod drzwi mieszkania Jamesa i wprost nie chce się od niego odczepić, więc pełen obaw muzyk, chcąc czy nie chcąc, bierze na swoje barki odpowiedzialność za drugie stworzenie, prawdopodobnie czyniąc to po raz pierwszy w życiu. Razem przeżywają dużo wesołych i smutnych chwil, ale jedno jest pewne – pozostają przyjaciółmi na wieki.

Bob został przez wielu nazwany „The big issue cat” od gazety, którą później sprzedawali razem z Bowenem. Znany na ulicach Londynu kocur odznaczał się niezwykłą mądrością, a jego historia, choć nie zawsze napawała optymizmem, pozwala sądzić, że dla każdego jest szansa, jeśli spotka na swojej drodze odpowiednie towarzystwo, nawet jeśli będzie to niezwykle bystre, ale i czasem psotne kocię.

Polecam książkę każdemu, bo po prostu każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jest tu o kocich zwyczajach i obyczajach, o walce z własnymi słabościami, o walce z nacierającymi zewsząd przeciwnościami losu i o sile przyjaźni, jaka może połączyć człowieka i zwierzę. Niezwykle ciepła opowieść, którą warto poznać choćby po to, by zabawiać ciekawostkami znajomych na obiedzie, jeśli naprawdę będziesz oporny i nie skłoni cię ona do żadnych przemyśleń.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Jakub Galkowski

    Po prostu niesamowita! Przeczytałem już tą oraz „Świat według Boba” i obie to rewelacja! Polecam i pozdrawiam.