Uszczęśliw pupila i nie zbankrutuj

Jak wiecie z tego i tego tekstu, miłośniczką kotów jestem przeogromna, sama mam trzy tygrysy i bardzo mi z tym dobrze, bo przychodzą, przytulają się, pocieszają i uszczęśliwiają w smutnych chwilach. Dlatego ja też postanowiłam je uszczęśliwić. Bo pupila trzeba uszczęśliwiać. Postanowiłam kupić im piękny, potężny drapak, bo swój stary, maleńki bardzo zniszczyły, a kochają ponad miarę.

Wybrałam się do sklepu Kakadu, który mam najbliżej. Ku mojemu zdziwieniu, akurat wystawili taki oto sprzęt na wystawę. Cena oczywiście mnie przyblokowała, bo pani zapytana o cenę powiedziała 360 zł. W każdym razie powyżej 300 i poniżej 400. Podziękowaliśmy, wyszliśmy, drapak pozostał w sferze marzeń. Ale, ale! Weszłam powzdychać do tego drapaka na stronę mojego ulubionego sklepu zoologicznego online: ZooPlus. I zobaczyłam ten drapak w promocji, przeceniony ze 170 zł na 99 zł (tak, bez promocji był połowę tańszy niż w stacjonarnej sieciówce). Wypłata przyszła, zamówiłam, jak przyszedł to na insta się pochwaliłam.

No dobra, sklepy internetowe oszczędzają na lokalu, powiecie. Stąd różnica w cenie. Mogłabym nawet w to uwierzyć, gdyby nie jeden prosty fakt. Pod Wrocławiem, w Mirkowie, istnieje sklep Pupil, również w wersji elektronicznej. Kupowałam u nich całą początkową wyprawkę dla moich paskud i za komplet misek, drapak (ten mały ;D), posłanko, kilka zabawek, transporter i kuwetę, zapłaciłam tyle, coza najmniejszy szmaciany transporter wydałabym w Kakadu, a gdy kilka miesięcy później, sieciówka wprowadziła ten model kuwet do ofery, kosztowały dwa razy więcej.

ivEIb

Nie, nie moje koty, ale wyglądają na równie zadowolone ze swojego drapiącego szczęścia, co moje.

Ktoś musi zarobić i ja to rozumiem. Pamiętajcie tylko, że żeby kupić dla swojego pupila coś naprawdę wypasionego, nie trzeba bakrutować. Wystarczy się rozejrzeć – na polecanych przeze mnie dwóch sklepach znajdziecie większość asortymentu połowę taniej, a całą resztę na pewno choć trochę taniej tak, że nawet z przesyłką się opłaci. Plus dużo szersza oferta, rzecz jasna. To co, kto dał się przekonać?

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • agatatw1

    Mój kot jest chory psychicznie ._.
    Wiem, że nikt tego nie przeczyta ale…
    Mam kotke, dachowca. Bardzo ładna, bo czarna z białym noskiem (so cute) łapkami i brzuszkiem. No i miała małe kotki, które zostały oddane, w dobre ręce rzecz jasna. No i ona przestała jeść, jest tak chuda jakby nikt jej nie karmił, a staram się dawać jej zróżnicowany pokarm dla kota no i leni się za bardzo, za niedługo będzie wyglądać jak sfinks, bo ma taką urodę jak sfinksy. Najlepsze jest to, że jej nooo siostra jest tak jakby sąsiadką ( kotem sąsiada) i ta jej siostra ma synka :D no i moja kotka „zaadoptowała” go. Bawią się, leżą obok siebie na dworze ( i przez niego mało co przebywa w domu, bo jak jest w domu to miauczy i idzie do drzwi) biegają po drzewach. Na początku myślałam, że ten jej adoptowany synek (tak wiem jak to brzmi) jest jej chłopakiem XD, no ale się myliłam.A co do tego odżywiania się to je dopiero, kiedy mówi się że inny kot zje i wystawi na dwór, dopiero wtedy je.
    Chciałabym żeby bawiła się zabawkami, chciałam kupić taki drapak, ale i tak pewnie nie ruszyłaby go. No a taka ciekawostka, że nie jest powiedziane, że koty znoszą lepiej ból w samotności. Bo ona jak się kociła to musiałam z nią siedzieć w pokoju bo jak wychodziłam to biegła ze mną i miauczała. Kładła się w koszyku dopiero jak ja byłam w pokoju.
    Rozpisałam się i pewnie nikt nie przyczyta, ale nie wiem czy to normalne

    • Przeczytałam… Gdybym miała coś na ten temat powiedzieć, musiałabym chyba przeczytać to drugi raz…

  • Ene

    A mój kot to drapaka nie drapie tylko kanapę, za żadne skarby świata nie chce się odzwyczaić choć próbowaliśmy z rodziną na wszelkie sposoby .-.

    • Mój kot również preferuje kanapę. Oczywiście krzesła też wchodzą w grę :)

      Nie pozostało mi nic jak pogodzić się z tym…