Vaiana – Skarb oceanu, skarb Disneya

Nawał obowiązków spowodował, że Vaiana musiała trochę poczekać. Na szczęście w święta wszyscy mają dużo czasu i w końcu mogłam ten film zobaczyć, a teraz go dla was zrecenzować.

Szorujcie do kina!

Mówię serio! I piszę wam to teraz, bo jeszcze wam zabraknie internetu i nie doczytacie do końca. Niedługo pewnie ten film zniknie z kin, dlatego idźcie, póki możecie, zabierzcie wszystkich znajomych, całą rodzinę i dzieci z okolicy. Ten film po prostu trzeba zobaczyć, nie tyle na dużym ekranie, co z dobrymi głośnikami. Muzyka jest fantastyczna!

Duże dziecko narozrabiało

Wszystko zaczyna się dawno, dawno temu. Młody półbóg Maui kradnie serce Matki, która daje życie – wszystko zaczyna umierać, wyspy przestają istnieć, ziemia przestaje rodzić, ryby uciekają, ogólnie zapowiada się totalna katastrofa. Na domiar złego, serce zaginęło w odmętach oceanu i praktycznie nie ma już szans na jego odnalezienie, aż tu nagle…

Vaiana naprawi

Młoda dziewczyna z pewnej wyspy, którą wciąż ciągnie do oceanu, ma przejąć obowiązki wodza, lecz nie do końca ma na to ochotę. Zostaje wybranką wielkiej wody, znajduje serce i otrzymuje niebezpieczną misję, by odnaleźć zaginionego Maui i zwrócić kamień tam, gdzie jego miejsce. Oczywiście postanawia wyruszyć, przeżywa mnóstwo niebezpiecznych i cudownych przygód – jak to w filmach Disneya.

Muzyka to miód na uszy

Dawno w tych nowszych animacjach Disneya nie było muzyki tak dobrej, jak tu. Właściwie mogłabym powiedzieć, że każdy kawałek śpiewany w Vaianie stał się moim ulubionym. Jedynym, małym mankamentem jest tłumaczenie piosenki „Pół kroku stąd” – jest melodyjne, ale mam wrażenie, że można było jeszcze ładniej. Weronika Bochat, którą znam z roli teatralnych (np. Cosette z Les Miserables w warszawskiej Romie) to miłe zaskoczenie, uwielbiam jej głos i nie zawiodła mnie ani na moment.

Byłam w dużym szoku, gdy w jednej z piosenek usłyszałam głos Macieja Maleńczuka. Nie da się go pomylić z nikim innym, ale jeszcze w trakcie seansu szybko wyciągnęłam telefon i wrzuciłam w google hasło „Vaiana obsada”, bo nie wytrzymałabym w tej niewiedzy. Idealnie dobrano głos Macieja do postaci, a charakter piosenki odpowiada temu, co na co dzień możemy słyszeć w repertuarze Maleńczuka, więc zabieg wypadł na plus.

Rajska animacja w cudownych barwach

Jeśli już wybieramy się na rajskie wyspy, to animacja musi oddawać ten charakter. Jest kolorowo, przyjemnie i miło, ale tam, gdzie powinno zrobić się groźnie, sceneria zupełnie się zmienia. Ponad to, bardzo podobały mi się modele postaci – bardzo naturalistyczne, wcale nie chude jak palec, wręcz przeciwnie. To byli ludzie z krwi i kości, bez wątpienia. Moja kobieca natura dała się też we znaki przy ocenie włosów. No po prostu włosy są cudne. Idealne, czarne, lśniące i długie.

Warto nawet dla krótkometrażówki

Vaiana idzie w parze z krótkometrażówką, która nieco pokrywa się z przesłaniem filmu, a oprócz tego jest przezabawna. Przedstawia historię pracownika korporacji, którego mózg hamuje to, co chciałoby serce i musi minąć trochę czasu zanim zrozumie, że bez serca człowiek nie żyje na sto procent. Mimo gorzkiego przesłania, naprawdę warto zobaczyć, nawet jeśli sama Vaiana was nie interesuje tak bardzo.

Idźcie, mówię wam!

Powtórzę się, ale naprawdę, jeśli macie jeszcze okazję, to idźcie do kina. Vaiana to nie tylko skarb oceanu, ale także skarb Disneya i nic dziwnego, że miała tak dobre otwarcie, tak świetne recenzje. Jest to piękna historia o szukaniu swojego prawdziwego „ja”, swoich pasji i podążaniu za tym, co podpowiada nam serce wbrew temu, co mówi umysł. A przy okazji o tym, że każdy błąd da się naprawić.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.