Wizyta w centrum handlowym Westfield

Brytyjska pogoda po raz pierwszy dała nam się tu we znaki. Całą noc była niesamowita burza, która trwała tak naprawdę do wczesnego popołudnia i choć przestało grzmieć i błyskać, wciąż lało jak z cebra. Postanowiliśmy nie siedzieć w domu, bo szkoda wyjazdu, lecz poszukać jakiegoś ciekawego centrum handlowego i się do niego wybrać. Padło na Westfield w pobliżu stacji metra Sheperd’s Bush.

Wyczytaliśmy, że centrum ma 150 tysięcy metrów kwadratowych, choć gdy do niego weszliśmy, wcale nie sprawiało takiego wrażenia. Najbardziej podobała nam się chyba część nazwana „Village”, gdzie swoje sklepy mają takie marki jak Boss, Prada i wiele innych, bardzo ekskluzywnych. W pozostałej części było dużo sklepów popularnych zarówno w Polsce, jak i w innych miejscach w Londynie. Był Boots, Superdrug, Marks&Spencer, H&M, Zara… Tak naprawdę nic specjalnego, czego nie byłoby gdzieś indziej, ale…

Westfield_London_101

…ilość restauracji i punktów gastronomicznych wywarła na mnie ogromne wrażenie. Począwszy od barów szybkiej obsługi z kuchniami z całego świata, na poważnych i drogich restauracjach skończywszy. Część z nich była usytuowana na dworze, na promenadzie należącej wciąż do centrum Westfield. Wyglądała naprawdę przepięknie, a w pogodę, która nas zastała na miejscu (czytaj: oczywiście piękne słońce), spacerowało się tamtędy wyjątkowo przyjemnie.

Później poszliśmy coś zjeść. Mieliśmy ochotę na burgery, lecz woleliśmy poszukać czegoś innego niż dzień wcześniej – tam spotkaliśmy się z obsługą bardzo nieuprzejmych i opryskliwych Polek, o których zresztą mówię w filmie. W ogóle będąc tutaj odniosłam wrażenie, że Polacy są jacyś wiecznie markotni i ze wszystkiego niezadowoleni, podczas gdy inni wciąż chcą nam pomóc i się do nas uśmiechają.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    Ten urok polaków xd