Wszyscy patrzą ci na cycki

Cycki albo się ma, albo się nie ma. A jeśli się już je ma, to trzeba się przyzwyczaić, że stajesz się chodzącym i jeżdżącym komunikacją miejską eksponatem, na który każdy spojrzy. Choćby na ułamek sekundy, bo przecież obcowanie ze sztuką jest modne, prawda?

Jeśli cycki masz, na pewno wiesz, o czym mówię. Gdy idziesz ulicą, co kilka kroków napotykasz spojrzenia zamyślonych panów, których wzrok mimochodem zjeżdża na wysokość niższą niż odpowiednia i niższą niż byś chciała. Przecież wiadomo, że najpiękniejszą rzeczą w tobie są twoje oczy – to w ogóle nie podlega dyskusji i jakim cudem mężczyzna może być tak zapatrzony w swoje zwierzęce instynkty, żeby tego nie zauważyć? No dobra, ty jesteś do tego przyzwyczajona, a co ma zrobić reszta żeńskiej populacji?

Załóżmy, że jesteś tą nieszczęśliwą płaską deską, która całe życie płacze w poduszkę i marzy o romansie z chirurgiem plastykiem. Ty na pewno tego problemu nie zauważasz, a on wciąż tam jest, wciąż za tobą chodzi, chociaż twój umysł już dawno sobie wmówił, że istnienie takiego zjawiska w ogóle graniczy z cudem, jest niemożliwe i w ogóle nierealne. Wiesz o czym mówię? Zgadłaś. Twoje cycki też są pod pilną obserwacją, a obserwują je nie tylko towarzysze z PKP, ale także inne dziewczyny (one akurat albo dlatego, że twoje cycki są za małe, albo za duże – facetom naprawdę nie robi to różnicy).

Skoro wszyscy twoje cycki obserwują, dlaczego ty sama tego regularnie nie robisz? Takie właśnie pytanie zadali sobie (i tobie!) twórcy kampanii przeciwko rakowi piersi. Dlatego znajdź czasem chwilę i idź do lekarza, daj się zbadać. A jeszcze lepiej regularnie badaj się sama. Spójrz tylko:

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.