Zaszczep swoje dziecko

Kilka dni temu do wrocławskiego szpitala trafiła dziewczynka chora na odrę. Po jakimś czasie wystąpiły u niej powikłania, jej stan wciąż się zmienia, więc nie powiem wam, jak skończyła się akurat ta historia, ale jedno jest pewne. Choroby można było uniknąć, gdyby rodzice wykazali się rozsądkiem i odpowiedzialnością i zaszczepili dziecko.

Ostatnio wokół szczepionek powstało mnóstwo kontrowersji. Jak grzyby po deszczu mnożą się artykuły z dowodami na szkodliwość szczepień z pseudomedycznymi (powtarzam – PSEUDOmedycznymi) dowodami i badaniami. Nie wiem tylko dlaczego ludzie ślepo wierzą w to, co przeczytają, nawet nie sprawdzając wiarygodności źródeł, co powinni zrobić ZWŁASZCZA jeśli chodzi o ich własne dzieci.

Oczywiście podanie szczepionki może wiązać się z pewnymi powikłaniami, jak po każdym leku, ale dlatego wykonują je lekarze w gabinetach, a nie rodzice w domu. Dlatego dziecko jest najpierw badane i sprawdzane z każdej strony pod kątem obniżonej odporności. Dlatego nie podajemy szczepionek dzieciom chorym lub tuż po chorobie. Czytając listę możliwych działań niepożądanych Aspiryny też możemy złapać się za głowę, a jednak tutaj nikt już nie ma oporów przed jej zażywaniem.

Chciałabym uświadomić przyszłym lub młodym rodzicom jedną rzecz. Nie szczepicie swojego dziecka TYLKO dla swojego dziecka, ale też dla reszty społeczeństwa, która chce żyć w zdrowiu, bez epidemii chorób zakaźnych (które występują dzięki szczepieniom bardzo rzadko lub w ogóle już nie występują, jak chociażby ospa prawdziwa, której ostatni przypadek odnotowano w 1977 roku). Program szczepień ochronnych nie został wprowadzony tylko dla zysku firm farmaceutycznych, jak nieodpowiedzialnie uważają niektórzy, ale także po to, by zapobiegać masowym zachorowaniom, o czym zdaje się ludzie zapominają.

Moje dzieci będą zaszczepione zgodnie z obowiązującym kalendarzem szczepień, bo nawet po sobie widzę, że nie jest to nic złego, a tylko może pomóc. To nie szczepionka jest zła, a czynnik ludzki i przypadek, który niestety również ma wpływ na bieg wydarzeń, raz mniejszy lub większy i o tym należy pamiętać. Wydaje mi się jednak, że najtrudniejsze jest tu pozbycie się wrodzonego egoizmu i obojętności na coś, czego nie doświadczamy na co dzień, więc uważamy, że jest niegroźne i nie istnieje.

Z życzeniami rozsądku i mądrości,
Blogodynka.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.