Ziemniaczany raj w Warszawie

Mój weekendowy wyjazd do Warszawy to nie tylko praca, praca i jeszcze raz praca. Był czas na chwilę relaksu, a dzięki pani Basi, naszej opiekunce, zawitaliśmy do miejsca, którego pewnie w życiu bym sama nie znalazła – Groole przy ul. Śniadeckich 8.

W lokalu zjemy wszystko, co z ziemniaka. A konkretniej, ziemniaka ze wszystkim. Są tu porcje z pojedynczym kartoflem lub z dwoma, każdy nadziany masłem i serem (lub z tego co wyczytałam – oliwą z oliwek). Do tego możemy sobie dobrać nadzienie według własnych upodobań. Zaczynając od prostego sosu czosnkowego, poprzez bryndzę ze sczypiorkiem, bukiet surówek, fasolkę angielską (taaką z english breakfast), kończąc na naprawdę wymyślnych kombinacji: łosoś ze śmietaną, kurczak hawajski, szpinak z camembert… Na te dwa ostatnie zdecydowałam się ja i mój T. A jak miło byliśmy zaskoczeni, gdy w lodówce odkryliśmy starą, dobrą oranżadę w szklanych buteleczkach…

Jedzenie było naprawdę przepyszne. Wydawałoby się, że dwa ziemniaki na obiad to ciut za mało, ale ja już po jednym czułam się utuczona, po dwóch chyba nie wyszłabym z lokalu. Prędzej wyturlała. Wszystko doprawione jak trzeba, ziemniaczki rewelacyjnie upieczone. No i przede wszystkim, oprócz tego, że smakuje, to jeszcze efektownie wygląda.

735032_592777277414578_801329579_n

1469887_779255265433444_1103767795_n

Sam lokal jest dość mały, ale przytulnie urządzony. Dominuje biel i jasna zieleń, a na ścianach w głębi są czarne tablice, na których wypisano menu i różne, wesołe teksty (z tego, co później zaobserwowałam na fanpage Grooli, były to suchary dnia). Szok przeżyłam po wejściu do toalety – nawet tam były ziemniaki. Siedząc na tronie, chcąc, czy nie chcąc, musiałam zapoznać się ze składem ziemniaka. Za mną wisiał ziemniaczany kalendarz, a obok artykuł o samej restauracji i reklamującym ją ziemniaku.

1959281_846241025401534_573468074_n

Będąc w Warszawie często miałam problem ze zjedzeniem czegoś innego niż kurczaki w KFC albo sałatka w Salad Story. Wynika to pewnie z nieznajomości mapy gastronomicznej i wygody – zwykle poruszamy się w rejonach PKiN, a tam najbliższe są Złote Tarasy. Następnym razem wpadniemy jednak na ziemniaki – są w centrum, są niedrogie i są pyszne :)

Wszystkie zdjęcia oprócz instagrama pochodzą z Fanpage’a Grooli.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.